DNA

Aktu­al­nie prze­pro­wa­dze­nie testu DNA prze­stępcy i porów­na­nie go z prób­kami zna­le­zio­nymi na miej­scu zbrodni trwa od 24 do 72 godzin. Więk­szo­ści z nas wydaje się, że trwa to o wiele szyb­ciej, mię­dzy innymi przez to, że takie super­szyb­kie testy poka­zy­wane są w popu­lar­nych seria­lach sci-fi w tele­wi­zji, jak CSI.

Jed­nak za sprawą zespołu z Cen­trum Sto­so­wa­nej Nano­bio­nauki i Medy­cyny w Ari­zo­nie, pod kie­row­nic­twem Andrew Hopwo­oda i Fre­de­rica Zehau­serna, już nie­długo może się to zmie­nić. Udało im się zbu­do­wać labo­ra­to­rium do testu DNA w chipie.

Inte­li­gentny chip sam prze­ana­li­zuje mate­riał gene­tyczny, rola tech­ni­ków spro­wa­dzi się tylko do prze­nie­sie­nia próbki DNA przy pomocy patyczka i wymie­sza­nie go z kil­koma środ­kami che­micz­nymi oraz podgrzanie.

Pro­ces ten zaj­muje jedy­nie 4 godziny, a już naukowcy zapo­wia­dają, że skrócą go do 2 godzin. Pozo­stał tylko pro­blem z wciąż małą bazą danych DNA ludzi, ale tym zapewne rządy kra­jów już nie­długo się poważ­nie zajmą.

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , | Skomentuj

Bezpieczne kasowanie danych na HDD:

Od wielu lat użyt­kow­nicy kom­pu­te­rów chcący sku­tecz­nie usu­wać swe new­ral­giczne dane z dys­ków twar­dych mają ten sam pro­blem. Jak wiemy, kon­wen­cjo­nalne kaso­wa­nie danych (za pomocą odpo­wied­nich funk­cji wbu­do­wa­nych w poszcze­gólne sys­temy ope­ra­cyjne) tak naprawdę niczego z dysku nie usuwa, a odzy­ska­nie uprzed­nio usu­nię­tych danych jest banal­nie pro­ste. Chcąc w spo­sób nie­od­wra­calny wyczy­ścić zawar­tość wła­snego dysku (np. przed odsprze­dażą nośnika), byli­śmy więc zmu­szeni do korzy­sta­nia ze spe­cjal­nych pro­gra­mów zdol­nych do nad­pi­sa­nia całej zawar­to­ści dysku. Mało kto jed­nak wie, że dyski SATA/ATA są wypo­sa­żone w sprzę­towe funk­cje super-bezpiecznego kaso­wa­nia wszyst­kich danych…

Dyski twarde SATA/ATA są zazwy­czaj wypo­sa­żone w nastę­pu­jące sprzę­towe funk­cje bez­piecz­nego usu­wa­nia wszyst­kich danych:

  • Secure erase pro­ce­dure (nad­pi­suje wszyst­kie obszary zerami)
  • Enhan­ced secure erase pro­ce­dure (nad­pi­suje wzor­cami bito­wymi pro­du­centa dysku)

Powyż­sze pro­ce­dury można wyzwo­lić korzy­sta­jąc z odpo­wied­nich pole­ceń prze­sy­ła­nych bez­po­śred­nio do kon­tro­lera dysku. Secure erase pro­ce­dure nad­pi­suje wszyst­kie użyt­ko­wane obszary dysku za pomocą zer. Nato­miast Enhan­ced secure erase pro­ce­dure nad­pi­suje wszel­kie sek­tory (nawet te, które nie są już uży­wane w wyniku relo­ka­cji) za pomocą okre­ślo­nych przez pro­du­centa dysku wzor­ców bito­wych. Powyż­sze metody pozwa­lają rów­nież na nad­pi­sa­nie obsza­rów HPA (ang. Host Pro­tec­ted Area) oraz DCO (ang. Device Con­fi­gu­ra­tion Overlay).

Ponie­waż obszary HPA, DCO oraz sek­tory pod­dane relo­ka­cji nie są dostępne dla pro­gra­mo­wych metod nad­pi­sy­wa­nia zawar­to­ści dys­ków twar­dych, sprzę­towa metoda Enhan­ced secure erase pozwala na naj­bez­piecz­niej­sze usu­nię­cie wszel­kich danych zgro­ma­dzo­nych na nośniku.

O sku­tecz­no­ści wspo­mnia­nych metod sprzę­to­wych niech świad­czy to, że ame­ry­kań­skie agen­cje rzą­dowe sta­wiają (w doku­men­cie NIST 800–88) ich sku­tecz­ność na równi z zasto­so­wa­niem degaussera:

Degaus­ser jest to spe­cjalne urzą­dze­nie słu­żące do trwa­łego i sku­tecz­nego nisz­cze­nia danych z nośni­ków magne­tycz­nych takich jak: dyski twarde, dys­kietki oraz taśmy magne­tyczne.
Pole magne­tyczne wytwo­rzone przez degaus­ser roz­ma­gne­so­wuje powierzch­nię magne­tyczną zarówno tale­rzy i gło­wic dys­ków twar­dych oraz dys­kie­tek i taśm magne­tycz­nych. W przy­padku dys­ków twar­dych pro­ces ten jest nie­od­wra­calny. Pro­ce­sowi temu towa­rzy­szy bar­dzo silne nagrze­wa­nie się urzą­dzeń w polu magne­tycz­nym (stąd wyłącz­niki cza­sowe i chło­dze­nie) oraz wystę­po­wa­nie sil­nego pola magne­tycz­nego (do 8000 Gs = 0,8 T = 640 A/m).
Dzia­ła­nie degaus­sera polega na zgro­ma­dze­niu ener­gii elek­trycz­nej, zamiany jej na impuls elek­tro­ma­gne­tyczny i natych­mia­sto­wym uwol­nie­niu go wokół kaso­wa­nego nośnika.

Wię­cej można zna­leść na angiel­skiej wer­sji wiki­pedi: Degaus­sing

Exe­cu­ting the firm­ware Secure Erase com­mand (for ATA dri­ves only) and degaus­sing are exam­ples of accep­ta­ble methods for pur­ging. Degaus­sing of any hard drive assem­bly usu­ally destroys the drive as the firm­ware that mana­ges the device is also destroyed.

Wadą degaus­sera (wyklu­cza­jącą jego zasto­so­wa­nie przed odsprze­dażą nośnika) jest jed­nak to, że jego uży­cie powo­duje zazwy­czaj trwałe uszko­dze­nie samego dysku. Warto rów­nież pod­kre­ślić, że napędy SCSI nie są wypo­sa­żone w powyż­sze funk­cje uty­li­za­cji danych.

Co jed­nak naj­cie­kaw­sze, ame­ry­kań­ska agen­cja NSA (Natio­nal Secu­rity Agency) spon­so­ruje bada­nia pro­wa­dzone przez Cen­ter for Magne­tic Recor­ding Rese­arch, w wyniku któ­rych powstał mię­dzy innymi pro­gram HDDe­rase, dzięki któ­remu każdy może w pro­sty spo­sób sko­rzy­stać ze wspo­mnia­nych sprzę­to­wych funk­cji usu­wa­nia danych. Dar­mowe (prze­zna­czone do dzia­ła­nia w sys­te­mie DOS) narzę­dzie można pobrać pod tym adre­sem. Tutaj nato­miast dostępny jest obszerny pod­ręcz­nik użytkownika.

Opublikowano Elektronika | Otagowano , , | Skomentuj

Transformator Tesli

Trans­for­ma­tor Tesli jest dzie­łem rąk wiel­kiego (acz­kol­wiek zapo­mnia­nego) serb­skiego naukowca Nikoli Tesli. Urzą­dze­nie to powstało ponad 100 lat temu w labo­la­to­rium Tesli w Colo­rado Springs.
Trans­for­ma­tor Tesli jest trans­for­ma­to­rem bez­r­dze­nio­wym (tzn. o rdze­niu powietrz­nym), dzia­ła­ją­cym na zasa­dzie rezo­nansu elek­tro­ma­gne­tycz­nego. Zasada jego dzia­ła­nia jest podobna do zasady dzia­ła­nia radia. Urzą­dzie­nie to składa się z dwóch obwo­dów LC (mają­cych poje­mość i induk­cyj­ność). War­tość pojem­no­ści i induk­cyj­no­ści wyzna­cza czę­sto­tli­wość pracy. Jeden obwód LC (pier­wotny) wytwa­rza i emi­tuje pole elek­tro­ma­gne­tyczne o okre­ślo­nej czę­sto­tli­wo­ści, a drugi (wtórny obwód LC), oscy­lu­jący z taką samą czę­sto­tli­wo­ścią, pochła­nia to pole (tzn. tą ener­gię wypro­mie­nio­wy­waną przez układ pier­wotny) zamie­nia­jąc je z powro­tem na prąd elek­tryczny. Trans­for­ma­tory Tesli pra­cują naj­czę­ściej na czę­sto­tli­wo­ści od 100kHz do 1MHz (przy czym prąd zasi­la­jący taki trans­for­ma­tor ma czę­sto­tli­wość sie­ciową, czyli 50 Hz w Pol­sce, 60 Hz w USA).
Jak już wspo­mnia­łem, obwód LC składa się z cewki o okre­ślo­nej induk­cji oraz kon­den­sa­tora o okre­ślo­nej pojem­no­ści. Od tych dwóch ele­men­tów zależy czę­sto­tli­wość pracy Trans­for­ma­tora Tesli. Cewka w obwo­dzie pier­wot­nym składa się z kilku tylko zwo­jów (3−15). Kon­den­sa­tor nato­miast ma pojem­no­ści rzędu nano­Fa­ra­dów. Głów­nym zaś ele­men­tem obwódu wtór­nego jest cewka posia­da­jąca wiele zwo­jów (300−1200) nawi­nię­tych tylko jedną war­stwą. Sama taka cewka ma pewną małą poje­mość rzędu kilku piko­fa­ra­dów, ale w celu uzy­ska­nia odpo­wied­niej czę­sto­tli­wo­ści i dłu­gich iskier dodaje się jesz­cze toroid. Pojem­ność takiego toro­idu zależy od jego wiel­ko­ści i wynosi 10–50 pF.
Aby spraw­ność w prze­no­sze­niu mocy była moż­li­wie naj­więk­sza, wyma­gane jest aby oba obwody LC (pier­wotny i wtórny) dzia­łały z tą samą czę­sto­tli­wo­ścią. Oba te obwody muszą być rów­nież moż­li­wie bli­sko sie­bie. Zwy­kle śred­nica cewki pier­wot­nej jest śred­nio ok. 2 razy więk­sza od śred­nicy cewki wtór­nej, więc cewkę wtórną wkłada się w cewkę pier­wotną. Oto naj­czę­ściej uży­wany sche­mat trans­for­ma­tora tesli:

Kolo­rem zie­lo­nym zazna­czono ele­menty zabez­pie­cza­jące.
Kolo­rem czer­wo­nym zazna­czono obwód pier­wotny.
Kolo­rem nie­bie­skim zazna­czono obwód wtórny.

Naj­waż­niejszmi para­me­trami trans­for­ma­to­rów teli są: moc i czę­sto­tli­wość. Dłu­gość iskry zależy głów­nie od mocy i wynosi około od 30–50 cm na każdy kilo­wat mocy (zakła­da­jąc, że oba obwody pra­cują z tą samą czę­sto­tli­wo­ścią). Wszy­scy zain­te­re­so­wani wysoką czę­sto­tli­wo­cią spo­tkali się już pew­nie ze zja­wi­skiem naskór­ko­wym. Zja­wi­sko to polega na tym, że prąd o odpo­wied­nio wyso­kiej czę­sto­tli­wo­ści nie wnika w głąb prze­wod­nika, lecz ślizga się po jego powierzchni. Takie prądy powinny ślizgać się po naskórku i nie pora­żać układu ner­wo­wego. Czym więk­sza czę­sto­tli­wość tym mniej prąd elek­tryczny wnika w głąb prze­wod­nika. Czę­sto­tli­wość musi być więc dosta­tecz­nie wysoka. Spraw­dza­jąc to zja­wi­sko na wła­snej skó­rze stwier­dzam, że prąd o czę­sto­tli­wo­ści ok. 150 kHz “kopie”, więc jest to czę­sto­tli­wość sta­now­czo za mała by można było prze­pusz­czeć przez sie­bie setki kilo­wol­tów. Zja­wi­sko naskór­kowe poja­wia się przy czę­sto­tli­wo­ści ok. 300kHz. Nawet jeśli czę­sto­tli­wość pracy jest dość wysoka, to i tak z trans­for­ma­tora zasi­la­ją­cego “wypływa” prąd o napię­ciu kil­ku­na­stu kilo­vol­tów i czę­sto­tli­wo­ści sie­cio­wej 50Hz. TEN PRĄD MOŻE CIĘ ZABIĆ!

Opublikowano Elektronika | Otagowano , , , | Skomentuj

Jak stworzyć ciepły lód:

Czy woda może zamar­z­nąć w tem­pe­ra­tu­rze poko­jo­wej? Osoby obe­znane z fizyką powie­dzą, że tak: przy odpo­wied­nim ciśnie­niu. A przy ciśnie­niu atmos­fe­rycz­nym? Dotych­czas dopusz­czano taką moż­li­wość jedy­nie teo­re­tycz­nie, ale teraz teo­ria może zmie­nić się w praktykę.

Kurt Von­ne­gut w powie­ści „Kocia koły­ska” opi­sał wyna­la­zek zwany „lodem-9″ — wodę zamar­z­niętą w tem­pe­ra­tu­rze poko­jo­wej dzięki spe­cy­ficz­nemu ukła­dowi czą­ste­czek. Dro­bina lodu-9 powo­do­wała natych­mia­stowe zama­rza­nie cie­kłej wody, z którą miała kon­takt. Ale to oczy­wi­ście jedy­nie fan­ta­styka naukowa.

Od dawna nauka prze­wi­dy­wała, że krysz­tałki pew­nych sub­stan­cji, mające struk­turę zbli­żoną do krysz­tał­ków lodu, mogą wyzwa­lać pro­ces zama­rza­nia wody w tem­pe­ra­tu­rze wyż­szej niż 0º Cel­sju­sza. Nie zna­le­ziono takich sub­stan­cji, ale to nie zna­czy, że takie kata­li­za­tory nie mogą ist­nieć. Wła­śnie zna­le­ziono mine­rał, który powo­duje zama­rza­nie wody w dodat­nich tem­pe­ra­tu­rach, mimo że działa odro­binę ina­czej, niż zakładano.

Dokład­niej mówiąc, mine­rał znany jest od dawna i powszech­nie spo­ty­kany, to flu­orek baru (BaF2, sól kwasu flu­oro­wo­do­ro­wego i baru). Nowe są dla nas jego wła­ści­wo­ści, odkryte przez dok­tora Alberta Ver­da­gu­era z hisz­pań­skiego Cen­trum Badań Nano­tech­no­lo­gicz­nych (Cen­tre d’Investigació en Nano­ci­čn­cia i Nanotecnologia).

Zespół dra Ver­da­gu­era badał pod mikro­sko­pem wła­ści­wo­ści flu­orku baru do adsorp­cji wody, ponie­waż posiada on wła­śnie taką hek­sa­go­nalną struk­turę, jakiej poszu­ki­wano. Nie­stety, mimo obie­cu­ją­cego uło­że­nia ścia­nek krysz­tału oka­zał się on sła­bym wyzwa­la­czem zama­rza­nia wody. Przy­pad­kiem jed­nak oka­zało się, że jego zdol­no­ści kata­li­tyczne w tym wzglę­dzie ule­gają dra­stycz­nemu powięk­sze­niu, kiedy struk­tura krysz­tał­ków zawiera defekty.

Szcze­gó­łowe bada­nia z wyko­rzy­sta­nie mikro­skopu optycz­nego oraz mikro­skopu sił ato­mo­wych pozwo­liły poznać zacho­wa­nie ato­mów sub­stan­cji w takich szcze­gól­nych warun­kach. W nor­mal­nych warun­kach (poko­jo­wej tem­pe­ra­tu­rze, ciśnie­niu atmos­fe­rycz­nym) flu­orek baru kon­den­suje wodę dzięki dwu­wy­mia­ro­wym, lodo­po­dob­nym struk­tu­rom na powierzchni „zde­fek­to­wa­nych” krysz­tał­ków.
Bada­nia te pozwa­lają na lep­sze zro­zu­mie­nie powsta­wa­nia i zacho­wa­nia się błon wody na powierzchni mate­ria­łów, ich zna­cze­nie dla sta­bil­no­ści róż­nych sta­nów i faz sku­pie­nia wody. Będą miały także jak naj­bar­dziej prak­tyczne zasto­so­wa­nia. Albert Ver­da­guer już zapo­wie­dział rychłe powsta­nie mate­ria­łów pozwa­la­ją­cych kon­tro­lo­wać pro­ces kon­den­sa­cji i zama­rza­nia wody, zapewne nie będzie to sam flu­orek baru, ponie­waż mine­rał ten jest toksyczny.

Sub­stan­cje o takich wła­ści­wo­ściach pozwolą na sku­teczne wywo­ły­wa­nie opa­dów desz­czu lub śniegu. Można się też spo­dzie­wać zasto­so­wa­nia ich w zimo­wych spor­tach i rekre­acji — do utrzy­my­wa­nia war­stwy lodu lub śniegu przy dodat­nich tem­pe­ra­tu­rach. Moż­li­wość stwo­rze­nia praw­dzi­wego śniegu na tra­sie lub skoczni nar­ciar­skiej pozwoli na orga­ni­zo­wa­nie zawo­dów mimo nie­sprzy­ja­ją­cej pogody. Inne moż­liwe wyko­rzy­sta­nie to „inte­li­gentne” powierzch­nie, reagu­jące według naszej woli na kon­takt z wodą lub lodem, sys­temy ogrze­wa­nia lub chło­dze­nia, itp.

Wie­dza teo­re­tyczna pozwoli też lepiej zro­zu­mieć wpływ róż­nego rodzaju zanie­czysz­czeń na pogodę i kli­mat. W atmos­fe­rze znaj­duje się wiele emi­to­wa­nych przez czło­wieka związ­ków che­micz­nych, pyłów, które rów­nież wpły­wają na pro­cesy kon­den­sa­cji i zama­rza­nia wody.
Lód-9 z powie­ści Kurta Von­ne­guta oka­zał się zgubą dla ludz­ko­ści — upusz­czony nie­chcący frag­ment spo­wo­do­wał zamar­z­nię­cie oce­anów i całej wody na naszej pla­ne­cie. Miejmy nadzieję, że żadna z wyna­le­zio­nych przez Alberta Ver­da­gu­era sub­stan­cji nie będzie tak niebezpieczna.

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , | Skomentuj

Wykrywanie zera sieci

Pro­ste wykry­wa­nie zera sieci elektrycznej:

Opublikowano Elektronika | Otagowano , , | Skomentuj